info@przedszkolnewariacje.pl | 726 021 409 |

Niedocenione zawody

Odkąd osiągnęłam nieco dojrzalszy etap życia, coraz częściej dostrzegam ludzi, których na co dzień mijamy, a których praca pozostaje niezauważona. Ludzi niedocenionych. Takich, którzy każdego dnia wykonują swoje obowiązki najlepiej, jak potrafią, choć rzadko słyszą zwykłe „dziękuję”.

Codziennie spotykamy przedstawicieli dziesiątek zawodów. W sklepie, u fryzjera, w gabinecie kosmetycznym, na budowie, w urzędzie czy podczas odbierania przesyłki. Dopiero, gdy przyjrzymy się ich pracy z bliska, zaczynamy rozumieć, że nazwa zawodu bardzo często nie oddaje tego, czym ci ludzie naprawdę się zajmują.

…bo fryzjer czy kosmetyczka to nie tylko osoba wykonująca usługę. To również psycholog, który wysłucha historii klienta. Trycholog, podolog lub inny specjalista od pielęgnacji skóry, który zauważy pierwsze objawy problemów zdrowotnych. Czasem edukator uczący właściwej pielęgnacji, a niekiedy także osoba, która musi znać podstawy higieny, bezpieczeństwa i profilaktyki chorób.

Hydraulik? To nie tylko fachowiec od rur. To diagnosta, konstruktor, budowlaniec, doradca i człowiek, który często pojawia się wtedy, gdy inni już rozkładają ręce. Niejednokrotnie ratuje dom przed zalaniem, a właścicieli przed ogromnymi stratami. 

Logistyk każdego dnia staje się strategiem, analitykiem, planistą, negocjatorem, organizatorem, magazynierem, a czasem także psychologiem, który potrafi pogodzić interesy wielu ludzi i znaleźć rozwiązanie tam, gdzie inni widzą jedynie chaos.

Sprzedawca? Oprócz sprzedaży zajmuje się księgowością, obsługą płatności, uzupełnia towar, dba o ekspozycję produktów, doradza klientom, rozwiązuje reklamacje, negocjuje, sprząta, a czasem musi wykazać się cierpliwością mediatora lub stanowczością policjanta.

Pielęgniarka jest jednocześnie opiekunem, psychologiem, edukatorem zdrowotnym, organizatorem i często pierwszą osobą, która potrafi uspokoić pacjenta bardziej niż lekarstwa.

Kierowca autobusu to nie tylko kierowca. To również logistyk, obserwator, opiekun bezpieczeństwa pasażerów, a czasem mediator rozładowujący napięcia między ludźmi.

Tak naprawdę można by tę listę ciągnąć bez końca.

Im dłużej przyglądałam się różnym profesjom podczas pracy nad książką Niedźwiadek Władek poznaje zawody, tym mocniej uświadamiałam sobie, że żaden zawód nie istnieje w oderwaniu od innych. Każdy jest mozaiką wielu umiejętności, doświadczeń i ról, których często nawet nie zauważamy. I chciałabym, żeby dzieci to wiedziały…

Dopiero, kiedy sami zaczynamy tworzyć coś od podstaw, odkrywamy, ile pracy kryje się za pozornie prostymi rzeczami. Dziś sama przygotowuję materiały edukacyjne i wiem, ile godzin zajmuje stworzenie jednej dobrej karty pracy, jednego scenariusza czy jednej pomocy dydaktycznej. To nie jest tylko kilka kliknięć w komputerze. To pomysł, projekt, poprawki, testowanie i ogrom czasu, którego na końcu… właściwie nie widać.

Dlatego zupełnie inaczej patrzę dziś na płatne materiały edukacyjne. Sama wiele tworzę, ale również kupuję. Kupując je, nie płacimy za kilka kartek papieru. Płacimy za czyjąś wiedzę, doświadczenie, kreatywność i czas. Dokładnie tak samo, jak płacimy fryzjerowi nie za kilka ruchów nożyczkami, ale za lata nauki, praktyki i odpowiedzialność.

A skoro już o materiałach edukacyjnych mowa…

Na końcu wrócę do nauczycieli.

To zawód, który bardzo często wymaga znacznie więcej, niż widać z zewnątrz. Wielu z nas przygotowuje zajęcia wieczorami, projektuje materiały od podstaw, drukuje je na własnym sprzęcie, korzysta z własnego komputera, własnego internetu i własnego prądu. Często pracujemy znacznie dłużej niż czterdzieści godzin tygodniowo, choć wynagrodzenie obejmuje jedynie określony wymiar czasu pracy. Co więcej – ogrom tej pracy pozostaje niewidoczny. Rodzice i uczniowie widzą gotową lekcję. Nie widzą kilku godzin przygotowań, poszukiwań, czytania, planowania i tworzenia.

Czy to oznacza, że nauczyciel to najtrudniejszy zawód świata? Nie.

Czy oznacza, że nauczyciele nie potrafią organizować swojej pracy? Również nie.

To po prostu ciężki kawałek chleba. Tak jak wiele innych zawodów. Każdy ma swoje wyzwania, swoją odpowiedzialność i swoją cenę, której z zewnątrz często nie dostrzegamy.

Dlatego coraz mniej wierzę w powiedzenie: „To tylko…”.

…bo nie ma „tylko sprzedawcy”, „tylko fryzjera”, „tylko hydraulika”, „tylko kierowcy” ani „tylko nauczyciela”. Za każdą z tych nazw stoi człowiek. Człowiek, który codziennie rozwiązuje problemy, bierze odpowiedzialność za innych, uczy się nowych rzeczy i daje z siebie więcej, niż zapisano w zakresie obowiązków.

To właśnie z tej refleksji narodziła się książka Niedźwiadek Władek poznaje zawody. Nie po to, by opowiedzieć dzieciom, kim można zostać w przyszłości… ale po to, by już dziś nauczyć je szacunku do ludzi, których spotykają każdego dnia.

…bo być może największym sukcesem nie jest wykonywanie wyjątkowego zawodu.

Być może największym sukcesem jest wykonywanie swojego zawodu tak, że dzięki niemu czyjeś życie staje się choć odrobinę łatwiejsze.

A jeśli po przeczytaniu tej książki dziecko spojrzy z większym podziwem na panią w sklepie, pana hydraulika, bibliotekarza, fryzjerkę czy swojego nauczyciela… to znaczy, że udało mi się osiągnąć coś znacznie ważniejszego niż napisanie kolejnej książki.

…bo świat nie stoi na barkach bohaterów z filmów.

Świat każdego dnia budują zwyczajni ludzie, wykonujący swoją – często niedocenianą – pracę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *